Stary ale jary

W porównaniu z jaskrawymi Europà Io i Ganimedesem najbardziej zewnętrzny księżyc galileuszowy, Kallisto, zawsze był uważany za monotonny. N^a zdjęciach z Voyagera wydawał się kwintesencją tradycyjnych stereotypów na temat lodowych księżyców: stara zamarznięta, ospowata kula błota. Lecz z obserwacji Galileo wyłonił się zupełnie odmienny jego obraz. Kallisto pokryta jest rozległymi bliznami uderzeniowymi, od kraterów kilkukilometrowej średnicy po tzw. palimpsest zwany Valhallą, o średnicy około 1500 km. Przypuszcza się, że powierzchnia ta ma ponad 4 mld lat i pochodzi z czasów, gdy uformował ją deszcz resztek meteorytowych i kometarnych, pozostałych po utworzeniu planet i ich satelitów. W tym znaczeniu Kallisto jest rzeczywiście wiekowa. Jednak z bliska okazuje się, że jej powierzchnia pokryta jest drobnoziarnistym, ciemnym gruntem. Nie spotyka się tu prawie wcale niewielkich kraterów występujących obficie na większości innych ciał niebieskich. Utwory powierzchniowe zdają się mieć stępione krawędzie i są jakby zerodowane. Najwyraźniej zachodziły tu niedawno jakieś procesy.